Odzież dziecięca, damska i męska.
Szyta ręcznie w Gdańsku.
Z materiału, który dotknęłam rękami.
Bawełna, dwieście gramów na metr. Podwójne szwy. Żadnego napisu. Gładka koszulka w kolorze szarym.
49,99 zł. Uszyta w Bangladeszu za 20 centów. Kontener przez pół świata. Metka "Made in EU" bo zapięto guzik w Rumunii. Marża 900%.
Napis: DREAM BIG
50 zł. Uszyta w Gdańsku. Bawełna 200g/m. Podwójne szwy. Rozmiar mierzony na prawdziwym dziecku. Marża 250%.
Napis: żaden.
Pytanie nie brzmi "dlaczego moja koszulka jest taka droga". Pytanie brzmi "dlaczego ich koszulka jest taka tania". A odpowiedź jest taka, że ktoś gdzieś za nią zapłacił. Tylko nie ten, kto ją kupuje.
Wiem, ile kosztuje materiał. I ty możesz wiedzieć — podaję to na stronie.
Wiem, ile trwa uszycie. I ty możesz wiedzieć — piszę to przy każdym produkcie.
Marża jest jawna. Nie ukrywam, że zarabiam. Mój czas jest wart pieniądze — tak jak twój.
Nie robię "wyprzedaży", bo nie zawyżam cen, żeby potem je obniżyć. Cena jest taka, jaka jest. Przez cały rok.
Matki, które mają dość wyrzucania body po trzecim praniu. Ojcowie, którzy chcą kupić córce coś bez napisu "Princess". Babcie, które pamiętają porządną koszulkę.
I ludzie, którzy po prostu chcą wiedzieć, skąd pochodzi rzecz, którą zakładają na siebie lub swoje dziecko.
Nie mam magazynu. Nie mam pracowników. Nie mam inwestora. Mam maszynę do szycia, dwa pokoje i uporczywość, którą ludzie uprzejmi nazywają determinacją, a mniej uprzejmi — szaleństwem.
Nie konkuruję z Zarą. Nie konkuruję z nikim, bo nikt inny nie robi tego co ja: nie szyje ręcznie, z polskiego materiału, w polskim mieście, za uczciwą cenę.
małaMi to nie samotna wyspa. To część sieci ludzi, którzy robią rzeczy własnymi rękami. Wszyscy z Gdańska. Wszyscy bootstrapped. Wszyscy bez inwestora.
Małgorzata Pakowska
małaMi · Gdańsk
Szyję. Sprzedaję. Nie przepraszam za cenę.
Napisz